Poddając publicznej krytyce prasę ojczystą i zapowiadając, że w przyszłości zerwie prawdopodobnie wszelkie stosunki wiążące go z szerszą publicznością literacką. Nie były to bynajmniej ani czcze pogróżki, ani omylne przewidywania, chociaż bowiem Lieder opublikowawszy jeszcze cztery nowe, i to coraz bardziej interesujące, my wierszy oryginalnych i chociaż jeszcze dwukrotna (ale bardzo nieumiejętnie) próbował nawiązać kontakt ze swymi polskimi czytelnikami (za granicą był bowiem czytany i doceniany), to jednak nigdy już nie zdołał zasypać przepaści, jaką jego pierwsi recenzenci wykop m pomiędzy nim a społeczeństwem ojczystym. Nie doceniona i właściwie nie poznana ani za żyam pisarza (1866—1912), ani nawet po jego śmierci, poezja Liedera stała się w ten sposób prawdziwą legendą lita racką, niepokojącą krytyków i przypominaną od cza? do czasu w rozmaitych publikacjach, ale jeszcze ani razu nie skonfrontowaną, tak jakby należało, z rzeczywistością. A jednak taka konfrontacja była rzeczywiście wara zachodu.