Tego rodzaju mistyczny kult słowa, uwydatniający jego rzekomą samowystarczalność, wiódł prostą drogą do swoistego estetyzmu, pogłębionego jeszcze osamotnieniem poety oraz poczuciem krzywdy wyrządzonej mu przez krytykę, fałszywie utożsamianą później z całą publicznością literacką. Zubożało to poezję Liedera pod względem ideowa i w ogóle intelektualnym, ale równocześnie sprzy-jej bujnemu rozrostowi wewnętrznemu, przebiegająa-r-mu w prawie całkowitej izolacji od świata krytyki i teratury ojczystej. Cała też owa poezja przypominają jakiś rozległy a opuszczony ogród, do którego gościna-: wiatry nawiały kiedyś masę egzotycznych nasion i któ] ry zarósł z czasem bujną roślinnością, składającą się r_» tylko z wonnych róż, fiołków i tuberoz, ale również z pokrzyw, łopianów i roślin trujących. Przygodnemu czytelnikowi Liedera rzucało się przede wszystkim w oczy jego dziwaczne słownictwa najzupełniej odmienne od słownictwa ówczesnej poezji polskiej. To bowiem zawsze zwraca uwagę i trochę utrudnia odbiór.