Jednym z najbardziej interesujących przykładów takiego obrazowania jest wspomniana już symfonia „szwajcarska", po raz pierwszy bodaj w poezji polskiej ukazująca długi szereg obrazów — bardzo wymyślnych albo bardzo pospolitych — ułożonych, niby kunsztowne sekwencje, w porządku ąuasi-muzycznym i zakończonych skomplikowanym finale. Rzadkości układu, wzorom wanego najwidoczniej na podobnych utworach Maeter-lincka, odpowiada tu rzadkość samych obrazów, czerpanych z najrozmaitszych dziedzin życia i z najróżnorod-niejszych rejestrów fantazji. Gdy jednak w owej „symfonii" Lieder stosował rozmaite metody obrazowania poetyckiego, to w innych swoich utworach starał się uzyskać wrażenie bardziej jednolite i harmonijne, najczęściej uciekając się w tym celu albo do konsekwentnie przeprowadzanej transpozycji przeżyć psychicznych na obrazy zmysłowe, albo do równie konsekwentnej animizacji zjawisk przyrody, tak ulubionej w poezji modernistów (swoją drogą ciekawa by była bardziej pogłebiona praca w tym temacie).