Ów rozwój artystyczny Liedera najłatwiej zaobserwować zestawiając jego konkretne osiągnięcia krajom i zagraniczne w zakresie podobnych treściowa środków ekspresji poetyckiej. Oto na przykład jeden obraz z „krajowego" wiersza Istnienie, nazwanego z przesadą przez Stefana Napierskiego „najczyściej-ironicznym Parnasem, ogniwem brakującym między Norwidem a Faleńskim". Zestawmy go teraz dla porównania z odpowiednim wersetem napisanej już za granicą symfonii poetyckie Gdy dzwonki szwajcarskie... — a od razu się przekonamy, jak bardzo odnowiła 5-i wysubtelniła technika poetycka Liedera pod wpływem świeżo poznanych przez niego utworów francuskich i belgijskich symbolistów. Nie uchroniło go to zresztą — i to nie uchroniło aż d a ostatnich lat jego twórczości — od niezamierzonych (te: były i zamierzone) prozaizmów, a często i od wytartego banału poetyckiego, który się uporczywie wciskał jego najpiękniejszych wierszy: między innymi i do cytowanej już symfonii – swoją drogą wspaniałej i uwzniaślającej.